sobota, 23 października 2010

studia

Ale mnie tu dawno nie było.Pierwszy rok psychologii, pierwsze wrażenia ,nowi ludzie , wykładowcy.I jest o niebo niż było na uczelni technicznej i z której oczywiście zrezygnowałam .
Najważniejsze na psychologii to oczywiście statystyka i wstęp do psychologii .Chociaż to drugie nie wiem jak zaliczę, ponieważ profesor rozwija wstęp już od trzech zajęć więc mam wstęp do wstępu psychologii .Zakochałam się w Biologicznych podstawach zachowań a zwłaszcza w ćwiczeniach.Można słuchać prowadzącego godzinami i nawet się nie męcze .Na zajęciach mówimy o ewolucji , omawiamy teorie Darwina , a na wykładowcach mówimy o budowie mózgu, embriologii , zmysłach czyli co polopirynka lubi najbardziej :):):)A nad pisaniem matury jeszcze się zastanawiam , na razie zakupiłam Biologię Villego :D

wtorek, 21 września 2010

W domu

Na razie odpoczywam w domu, bo już trochę miałam dość maratonu w hipermarketach,ale czas beztroski się pomału kończy... niestety.
Co do medycyny nie dostałam kolejny raz, co przeżywam strasznie z roku na rok coraz gorzej.Z jednej strony cieszę się że będę studiować psychologię, ale z drugiej ..
Zobaczyłam że w planie będę mieć podstawy zachowań o podłożu biologicznym , co mnie strasznie cieszy, bo poznam dokładną budowę mózgu i OUNU.Gorzej jak będę mieć historię filozofii i egzamin z tego.Wryyyyyy

środa, 25 sierpnia 2010

Nie wiem co robić

Myślę czy nie pisać matury jeszcze raz, czy nie startować w następnym roku.Dostałam się na psyhologię, czekają mnie nowe wyzwania, nowi ludzie i nowe miejsca, zmieniam zamieszkanie i zaczynam nowy plan studiowania i nauki biologii .W życiu same problemy na dodatek zgubiłam okulary więc chodzę jak kret w norze . Echhhh

wtorek, 10 sierpnia 2010

ech

Tak tak to miały być szczęśliwe wakacje , niestety rzeczywistość zweryfikowała moje marzenia .Chodzę do pracy , jakoś funkcjonuje ale to nie to.Muszę chyba się zapisać do specjalisty żeby mi wybił medycynę z głowy w trybie natychmiastowym .Będzie ciężko no ale trzeba się zdobyć na ten krok

sobota, 7 sierpnia 2010

Nadzieja

Jeszcze się chwytam nadziei ,że aż nuż się uda, że może się załapię tego 32 września w ostatnim rzucie w ostatniej chwili.Ale ta nadzieja chyba pomału gaśnie razem ze mną .Miałam nadzieję że te wakacje będą szczęśliwe, że od października będę się męczyć Bohenkiem ale nie jak zawsze .Na razie się dostałam na psychologię .Z jednej strony się ciesze ale z drugiej boję się .Boję się że ta medycyna będzie się za mną ciągneła przez całe moje smutne życie

sobota, 3 lipca 2010

Porażka

No niestety nic nie poprawiłam :( Jestem załamana. w ogóle nie wiem co ze sobą robić .Na pewno już poprawiać nie będe , koniec , nawet jak miałabym żałować całe życie .Trudno widać medycyna nie dla mmie, rezygnuje z niej .Wracam na swoje technologiczne studia z wielkim żalem i z wielką porażką . No cuż , ta porażka będzie mi się ciągnąć przez całe życie;(

poniedziałek, 28 czerwca 2010

oczekiwanie

Czekam , czekam ... za mniej niż za 48 h rozstrzygnie się moje życie .Nie wiem co ze sobą zrobić jak kolejny raz się nie uda.Czy kolejny raz podchodzić do rekrutacji , czy się poddać , wrócić na stare śmieci( choć jak myślę o tym robi mi się słabo, że nawet relanium nie pomaga) , pogodzić się z porażką bardzo dotkliwą dla mnie.Na razie próbuje nie myśleć o tym, jestem w domu , cieszę się promykami słońca , choć po głowie chodzi mi nadal ta kochana a czasem znienawidzona medycyna

sobota, 26 czerwca 2010

solidarność kasjerska

Wczoraj pracowałam 12 godzin , myśłałam że pierdyknę ale jakoś dałam radę ;p;p.Pod koniec pracy chciałam sobie kupić jeden produkt .Przemknełam migiem między bramkami..patrzę kasjerka zamyka kasę ale jeszcze obsługuje klentów .Pierwsza myśl może mnie obsłuży .Grzecznie się pytam ze wzrokiem kota w butach ze Shreka czy mnie obsłuży .A ona z nonszalackim uśmiechem że kasa zamknięta.Druga ku..... Sama pracuje na kasie i sama przepuszczam klientów z jednym produktem .Bo ileż to zajmuje 2 minuty .Zeskanować enter gotówka bądz karta i koniec .Nie wiem czy ja jestem samarytanka czy co??????????????????
Co do wyników czekam , czekam , czekam i marzę a może nuż się uda .W tamtym roku było to samo te same nadzieje , marzenia a było wielkie G.Nie chcę kolejnej porażki i słuchania melancholijnych piosnek w tym Piosenki Księżycowej

poniedziałek, 21 czerwca 2010

wyniki coraz bliżej

Wyniki już coraz bliżej , a ja już nie mogę spać , straciłam apetyt , wiem wiem że to głupie ale tak mam zawsze wszystko przeżywam .A jak w tym roku znowu mi się nie uda , znowu poczuję smak porażki ??Prawdopodobnie serce mi pęknie na pół ...

niedziela, 20 czerwca 2010

praca jako kasjerka

Ostatnio pracuje jako kasjerka w Tesco.Z jednej strony nie jest ciężko ale z drugiej jest masakrycznie , te kody , anulacje , przeceny, produktywnośc.Ta ostatnia rzecz mnie zawsze przeraża , ponieważ jest specjalna książeczka , w której jest napisane czy kasjerka nabija 1650 produktów na godzinę , a to nie jest łatwe zwłaszcza że dużo kodów wpisujesz ręcznie , na owoce i warzywa nie można znależc w liście i w książeczce...A najgorsi są klienci , bo pretensje spadają na kasjerkę , to że przecena nie wchodzi o to że nie przerzuci jednym paluszkiem wszystkich produktów w sekundę ...

sobota, 5 czerwca 2010

Załamana

Jestem załamana , ponieważ dzisiaj poznałam doktoranta analityki medycznej, który pracuje na wykładaniu towaru w Tesco !!!!Przeżyłam szok .Człowiek wykształcony , robiący doktorat i hypermarket .DO CZEGO TO DOSZŁO.

piątek, 4 czerwca 2010

O medycynie , powołaniu i pogodzie...

Coraz bardziej myślę o medycynie , tak bardzo bym chciała się dostać i pracować w tym zawodzie , ale czy się dostanę nie wiem ,niewyobrażam kolejnej porażki , kolejnych łzów i kolejnych nerwów, wtedy mi serce pęknie na pół .A pogoda nie jest łaskawa , pada i pada a ja nie wiem co ze sobą zrobić , nie mogę się ostatnio odnależć.Ostatnio na forum podjęto temat powołanie .Nie wiem co o tym już teraz myśleć .Lekarz powinien mieć powołanie ,przynajmniej chęć pomocy innym.Może żle myśle w tym temacie,Dla mnie lekarz powinien dobrze leczyć , może nie mieć powołanie , może lecieć na kasę ale żeby był perfekcjonistą.

czwartek, 3 czerwca 2010

Zrobiona w balona

Wczoraj pojechałam do pracy , gdzie Tesco leży oddalone od mojego akademika około 2 godziny drogi w jedną stronę.Oczywiście warunki atmosferyczne na dodatek utrudniły , tak padało że strach , leciały same strugi wody .Przychodzę do pracy, wykładam towar, mija 40 minut a kierwonik przychodzi i mówi że mam iść do domu.Musiałam zapierniczać 3 godziny w jedną stronę , bo nocne rzadko jeżdzą .Po prostu pan dyrektor miał takie widzimisie , bo żeby nam się nie nudziło .Po prostu żal

sobota, 29 maja 2010

Dzień Dziecka w Tesco

Wczoraj byłam na nocce na dziale Zabawki w tesco.Była właśnie noc promocyjna , zabawki tańsze o 20%...Co ja tam zobaczyłam to był istny hartkor , każda zabawka gdzie indziej ,dzieciaki biegające po stoisku i totalny bałagan .Doprowadzenie do porządku zajeło mi do 3 nad ranem i to z koleżanką bo sama to OOOO.Na dodatek był kierownik personalny , który wydawał komendy źwawiej;D Wszystkim patrzył na ręce , więc nie za fajnie było .Na dodatek przed samym wyjściem najgorszą robotę , no ale jakoś dałam radę :)

piątek, 28 maja 2010

nie wiem

Nie wiem co ze sobą robić...jutro mam nockę a póżniej dniówka, więc się powinnam trochę jutro wyspać.Z akademika nie chce mi się ruszać bo zimno albo zmęczona jestem po pracy , no ale obiecałam sobie że zacznę biegać czytać , ale po prostu uszło ze mnie zycie.A wyniki 30 czerwca ja chyba uschnę jak łuskiewnik .Czytam forum i coraz bardziej się pogrążam, tam pewnie wyniki będą oscylowały między 90-95 procent .Hhehhe

środa, 26 maja 2010

hej ho do pracy by się szło

Moja firma zaczyna mnie z lekka denerwować... Dzisiaj kierownik z mojej firmy że oszukuję bo wpisuje godziny przy rozliczeniu.Po prostu szkoda gadać .Wczoraj znowu było chodzenie po sklepie z planogramem :D ...Matury podobno poszły marnie , z drugiej strony to dobrze ale z drugiej fatalnie .Wyniki oscylują około 50% czyli żleee.Nie wiem jak to będzie ..

poniedziałek, 24 maja 2010

praca

Byłam dzisiaj w pracy przy przebudowie Tesca na dziale Biuro i rozrywka ..masakra;/ Sklep otwierany dopiero 10 czerwca a tu taki rozgardiasz ,I ten czas tak mi się dłużył .Sami pracownicy nie wiedzieli co mamy robić .I na dodatek to układanie zeszytów planogramem , myśłałam że oślepne od tych cyferek , pod koniec nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić .Nie lubię takiej pracy , wolę żeby było ciężko , przynajmniej czas szybciej leci .Dzisaj złozyłam aplikację do dwóch sklepów , moja firma mnie zaczyna pomału denerwować.A co do matur w zadaniu o podwojne zapłodnienie nie zaliczają zygoty , a zzadaniu z wątroby że decyduje o tym detoksykacja , nie wiem ja się załamuje a raz podnoszę na duchu..

sobota, 22 maja 2010

powódż

Kolejna tragedia ludzka.. powtórka sprzed 1997 .Zalane miejscowości zwłaszcza Sandomierz , Tarnobrzeg, przerwany wał we Wrocławiu .Ludzie kolejny raz tracą dobytek swojego życia , aż serce ściska ....

piątek, 21 maja 2010

po maturze

Już koniec ...niestety czuję że się nie dostanę ....nie wiem co myśleć o tej maturze .Matura z biologii była trudna, niektóre pytania mnie zagieły , zwłaszcza zadanie z kapustą i drożdzami , gdzie napisałam że jest kwas mlekowy , a to ponoć żle .Zawaliłam zadania ze ślimakakiem i z kolibrami .Nie wiem raz się czuję zadowolona a z drugiej że mi słabo poszło, nie wiem co o tym myśleć ...porażka , najbardziej się boję o bio że znowu nie poprawiłam i że znowu zadam sobie ból, a wiem że mogłam napisać o wiele wiele wiele lepiej a niektóre to zwaliłam na linii.Mam nadzieję że mi starczy na Szczecin , bo na Wrocław nie liczę i nawet nie składam podania ani nie wpłacamm opłaty rekrutacyjnej..Najbardziej mi szkoda tego czasu straconego na naukę , amogłam przeznaczyć na wiele interesujących rzeczy jak na odpoczynek ,bieganie ,wyjśćie gdzieś....

niedziela, 9 maja 2010

jutro godzina W

Jutro wyczekiwany dzień...matura z biologii .Trudna czy łatwa nie wiem ... Po prostu idę po sukces , po zwycięstwo , chcę się dostać , spełnić marzenia ...a nie płakać , słuchać rzewnych piosenek .Będe walczyć a jutro przedostatnia batalia.....Już się nie uczę , będzie co Bóg da...

wtorek, 4 maja 2010

już matury - polski

Co prawda nie pisałam, no ale już czuje się ten powiew maturalny. Słyszałam że był Edelman i Świętoszek ;d....A moja matura najważniejsza w życiu za 6 dni ,za 6 dni się dowiem czy moje marzenia się spełnią czy popłyną w siną dal .Na razie ostro zakuwam , powtarzam czytam klucze mało śpię .Gruntownie muszę powtórzyc genetykę i fizjologię zwierząt i roślin ... wiem , wiem , że powinnam dawno , ale ja muszę jeszcze raz .Dzisiaj już parę razy rzuciłam książką , ech ta nauka mi uszami wychodzi ;(

wtorek, 27 kwietnia 2010

Ostatnio wzięłam się za chemię i mi jakoś nawet idzie , przerobiłam dysocjację i chemię organiczną .Wieczorkiem zrobię sobie zadania z ze związków managanu.Dobrze że mam siły się uczyć ...cokolwiek .Biologia też , jeszcze muszę przerobić cały materiał i robić cały czas zadania zadania ,zadania

Co do innych rzeczy , to zaczeła się jadka telewizyjna dotycząca wyborów prezydenckich .Dobrze że jestem z dala od tv;]Mam nadzieję że wygra ten , na którego pójdą ludzie , z którym zgadzają się poglądowo...

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Szkoda gadać

Robię miliony zadań, testów ,przerabiam repetytoria , podręczniki i walczę, walczy ale z jakim skutkiem ??????? nie wiem.Siędzę i kuję, a do matury 14 dni a do chemii 21 dni. Czas tyka i tyka a ja coraz bardziej przerażona;]
Ostatnio przeczytałam artykuł jak dziecko wypiło środek do udrażniania rur Kreta.To jest po prostu niedopuszczalne aby rodzice nie przypilnowali swojej pociechy .Sama widzę jak rodzice ciągną niedospałe maleństwa o 3 nad ranem..Ale też jest wina sklepu, takich rzeczy stawiać na półce tak nisko .Są specjalne planogramy , na których są rozrysowane produkty.Za taką pomyłkę dziecina cierpi i walczy o życie

sobota, 24 kwietnia 2010

Koszmar matur trwa

Matura a chęć szczera zrobi z ciebie oficera .Taaa chyba powinnam zmienić na doktora .Mam dosyć patrzenia na arkusze i książki biool- chemiczne, ale codziennie się utwardzam że jeszcze 18 dni .18 dni najważniejszych przedmaturalnych przygotowań .Najgorzej że mi się noc z dniem pomyliło bo się uczę w nocy a w dzień śpię .Od kilku dni nawet nie wychodzę z pokoju , mimo że promienie słoneczne mnie wołają .To już tak niedługo ...zaraz zakwitną kasztany , majówka i inne przyjemmnostki a tu kampania majowa w tle.A tyle do zrobienia przerobić super ekstra ekologię , wszystkie testy przejrzeć , zrobić 500 i więcej z chemii .....

Ostatnio w ramach odprężenia przeglądałam Demotywatory i się natknełam na demota z Prezydentem Gruzji dotyczący jego obecności na pogrzebie Prezydenta.
Początkowo myślałam, że on leci z Włoch, a dziś przeczytałam, że z USA ...miał kilkanaście przesiadek w całej Europie
Mógł przecież powiedzieć, że
warunki atmosferyczne nie sprzyjają, a on jednak, jak prawdziwy przyjaciel, stanął na głowie i
przyleciał.A moja psiapsióła nie potrafiła przyjechać mnie odwiedzić bo dla niej 20 km to jak z Jowisza do Saturna .Smutne ale prawdziwe....niestety

środa, 21 kwietnia 2010

.

Koniec żałoby narodowej ale napewno nie dla tych rodzin....Smutne jest to że robili takie podchody,analizy, spekulacje czy Para Prezydencka zasługuje na Wawel.Zamiast pochylić się nad trumną , pomodlić się za duszę zmarłych to oni robili przedstawienie .Ja swojego zdania nie zmienię że zasłużył , ale każdy ma na ten temat swoje racje...Ale w pewnych sferach trzeba się powstrzymać .....

Z niedzieli na poniedziałek byłam w pracy .Sklep był zamknięty dla klientów, aby nie szlalali się po sklepach w tym dniu.Ale pracownicy musieli ...Ja to zrobiłam z takim przymusem , nie chciało mi się strasznie , zwłaszcza że oglądałam transmisję pogrzebu i nie położyłam się przed nocką .Naszczęście to już moja przedostatnia .Teraz tylko matura ;)

czwartek, 15 kwietnia 2010

.

Ostatnie dni są dla mnie straszne..Poprostu nie mogę sobie znaleźć miejsca, oglądałam te wszystkie wspomnienia na internecie i zaczełam płakać .Może to nie są moi bliscy , ale czuję się jakbym straciła kogoś bliskiego.Może to dla kogoś infantylne i głupie , ale już mam taką naturę że wszyskim się przejmuje i przeżywam .Tak mam , nie zmienię się .W poniedziałek i w wtorek byłam w pracy .Było inaczej .Bez teskowej muzyki i ludzie całkiem inni , poważni.Chociaż zdarzały się wyjątki .W pracy też nie mogłam się skupić , tak samo jak na nauce .Nic mi nie wchodzi do głowy ,spać mi się chce i jestem przemęczona .Czarno to widzę ...

niedziela, 11 kwietnia 2010

........

Wracam z nocki do akademika .Idę spać , wstaję , włączam komputer , czytam opis kolegi , sprawdzam onet... i szok , szok.Tego nie da się wyrazić słowami ,dalej jestem w szoku , nie wierzę.Zgineło tylu wspaniałych ludzi , prawdziwych Patriotów , nasz Prezydent , Pierwsza Dama .Ludzi którzy zrobili coś dla Polski.Teraz czuję jakoś pustkę , jakby coś znikło...70 lat temu zgineło kilka tysięcy polskiej inteligencji w Katyniu , dziś 2010 i ludzie też giną .Nawet nie wiem jak wyrazić swój ból i smutek.Polska nie zasłużyła na ich stratę..
Niech Bóg ma ich w swojej opiece[*][*]

wtorek, 6 kwietnia 2010

Wiara

Wiara jedno z najsłynniejszych trzech słów z Ewangelli razem z nadzieją i miłością .Wiara dodaje skrzydeł , wiara czyni cuda...
Tylko szkoda że nikt nie wierzy w mój cud dostania się , dostania się na medycynę.I to chodzi mi o grono najbliższych ..Czasem czuję , że po co poszłam na urlop dziekański , po co to wszystko ...jak ponoć mam się nie dostać .Może jestem za głupia , są przecież mądrzejsi, którym cudowny klucz się przyśni o godzinie czwartej rano 12 maja 2010.Ta data mnie przeraża..dzień apokalipsy maturalnej...Ten miesiąc będzie baaaardzo intensywny ,muszę walczyć do końca , ale czy to ma sens.A jak się dostanę , to nie kopnie mnie uczelnia mocno w tyłek po kilu miesiącach ,jak przepowiedziała moja "psiapsióła".....Czy będe dobrym lekarzem ? czy uda mi się spełnić to o czym pragnę i czy tego naprawdę chcę??????

Ale ja mam dylematy ;OOO

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

czas

Święta , czas radości i szczęścia , tylko że ja nie potrafie się cieszyć.Zbliżająca się matura a czuję się w proszku.Raz czuję że mam wiedze a raz że nic nie umiem i że jestem za głupia .W święta się rozleniwiłam i dodatkowo utuczyłam niestety .I ten paraliżujący strach że zostało tak mało a ja że tak mało zrobiłam do matury........szkoda gadać

piątek, 2 kwietnia 2010

Życzenia

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy składam najserdeczniejsze życzenia na moim blogu.
Spędzenia świąt w rodzinej,wesołej atmosferze.Życzę dużo pogody ducha na te i najbliższe dni oraz wiosny w sercu i na zewnątrz;)

środa, 31 marca 2010

Maturalne koszmary

Ostatnio mi się śnią koszmary maturalne.Ani w tamtym ani dwa lata temu nie miałam snów kategorii matura.Spać nie mogę , a jak już to z przyświadczeniem że jest tak mało czasu.Właśnie wczoraj śniło mi się że jest tydzień do matury a ja w proszku.....Kolejnej maturalnej porażki nie zniosę , było ich zawiele i wiele razy się z nich musiałam podnieść.Ale jak teraz się nie uda to ja się nie podniosę, to za dużu ciężar pour moi .Dobra koniec gęgania wracam do nauki chemii i biologiii

niedziela, 28 marca 2010

przemyślenia

Nie wiem czemu, ale prawie nikt mnie nie traktuje serio.Zaczyna mnie to denerwować.Wiem wiem może przesadzam ,ale to już robi się nudne .To nie moja wina że jestem jaka jestem .Wyglądu nie zmienię , a przecież on jest jednym z czynników decydujących o osobowości.Ja tak nie uważam ale są tacy , którzy tak myślą.Można się o tym przekonać przeglądając forum onetu.....Co do powtórek dużo przede mną ,a ja w czarnej dupie .Chemia z tyłu , biologia no tak sobie , a ja z głową w chmurach o AM .I tak wierzę i zarazem wątpie że się dostanę ,że bedę choć odrobinę szczęśliwsza.A tak tylko pernementny smutek, że nic się nie udaje , tylko same życiowe porażki...

piątek, 26 marca 2010

Wiosenne zamulenie

Ale się teraz wiosennie zrobiło , aż chce się żyć .Nareście ciepło , a w pokoju promienie słoneczne przedzierają się przez otwarte okno.Ostatnio jestem przemęczona , nie wiem czemu , ciągle bym spała w dzień , a w nocy to do rana się uczyła.Chyba brak mi witamin albo żelaza.;]
W środę poszłam pobiegać ,bo czasem się trzeba dotlenić umysł i ciało.Zrobiłam kilkanaście przysiadów i do dzisiaj mam zakwasy.Nie mam siły się ruszyć a ni stać.
Co do matury przerobiłam biologię z ochrony środowiska i ekologii i wziełam się za chemię .A z chemii masakara.Dużo nie pamiętam i dużo z główki pouciekało;/Żałuję że tak późno się za nią wziełam.No trudno , jeszcze przede mną duuuuużo pracy .Z chemii muszę przerobić masę arkuszy maturalnych i jakieś testy.No i teoria.Teraz zauważyłam jak czas szybko leci , za około 45 dni matura a ja czuję się w proszku ....

poniedziałek, 22 marca 2010

....

Niektórzy powinni nosić mundur niemiecki i w nim pracować , a przed drzwiami postawić tablice z napisem ,,nie wchodzić, grozi rozstrzeleniem.A często to dotyczy właśnie urządów uczelnianych ...Byłam dziś załatwić sobie faktury za akademik.Zbliża się rozliczenie , mogą się przydać .Poszłam do kierowniczki , a ona jak mnie nie wyzwała, że się zastanowi czy mi je da, bo ona jest wielce zajęta.Jak się jest kandydatem to och ach jacy piękni i kochani , ale jak się zostaje zwykłym studenciną to życie zamienia się w piekło .Pani kierownik jest od tego aby mi pomóc jak papier toaletowy do wiadomo czego;/.Szkoda gadać mam nadzieje że na jutro mi przygotuje , bo jak nie to będzie niezły bigos
*********************
A teraz o mojej koleżance.Moja K była moją koleżanką od czasu liceum , chyba od pierwszej klasy .Pamiętam jak razem siedzieliśmy w ławce na matmie , razem rozmawialiśmy przez telefon.Teoretycznie to ja byłam w domu telefonistką od odbierania telefonów .W końcu tylko do mnie dzwoniono;]Póżniej ona znalazła przyjaciółki , z którymi chodziła jak papóżki nierozłączki.Smutno było trochę , bo zawsze dostawałam kopa od losu.Wiadomo kolegowaliśmy się , ale przeszkadzało mi w niej że nigdy nie chciała mnie odwiedzić .Zawsze nie miała czasu , zawsze zajeta ,a bo mama a bo tata.A ja chciałam aby ktoś do mnie przyjechał, odwiedziłi zrozumiał.Bo często musiałam walczyc ze swoimi problemami sama.I to że zawsze mi zazdrościła jak ja miałam lepszą ocenę.A ja przeciwnie zawsze się cieszyłam .Jak pisaliśmy pierwszą maturę wiedzieliśmy że chcemy zdawać na lekarski .Chcieliśmy być lekarzami .Ona jeszcze miała mamę lekarza, więc znała to wszystko od podszewki .Nie dostaliśmy się , bo nam zabrakło.Postanowiliśmy zostać w domu i się uczyć .Ja się zawczasu zaczełam się uczyć a ona póżniej .W tym czasie też nie chciała przyjechać.Nie miała czasu .Znowu matura i znowu mi zabrakło kilka punktów niemalże..jej więcej.Najgorsze że nie powiedziała mi że składa też do innych miast a mieliśmy mówić sobie prawdę.Póżniej się dowiedziałam że się dostała na AM .Szok i tu nie chodzi o zazdrość ,tylko że mi nie powiedziała.Poszła na niestacjonarne , niestety mnie nie było stać .Teraz ona studiuje swój wymarzony kierunek , a ja no cóż klepie biede na swojej .Na dodatek strasznie się zmieniła .Nie rozmawia ze mną , tylko informuje jak jej poszło kolos albo że spała godzinę .W ogóle dziwię się że konaktuje ??????.

sobota, 20 marca 2010

wiosna

Nareście koniec zimy , która nękała przez kilka dobrych długich miesięcy...Nareście koniec czapek szalików do brody,rękawiczek i czekania na przystanku w nieskończoność;];]
Z rzeczy maturalnych robiłam arkusz z chemii , i nie wyszedł zadowolająco , powiem że nawet tragicznie .Trzeba się wziąć za zadania ,wzory .;/;/;/;/ ,Z biologią jest lepiej ale nie super .Trzeba się sprężyć, bo zegar cyka, cyka,cyka
Byłam dzisiaj znowu w pracy na mięsnym .Ciężko było , ponieważ jest tuż przed świętami a kolejki że hoho.Jeszcze musiałam być w chłodni ..szkoda gadać .
No dobra jutro zabieram się za naukę.Jak chcę się studiować wymarzony kierunek , to trzeba się postarać .Nieprawdaż??

środa, 17 marca 2010

Inwentaryzacja

Jednym z powodów dlaczego chcę iść na kierunek lekarski to nie tylko że mnie interesuje ciało ludzkie , ale to że chce pomagać ludziom.Może to durne i infantylne ale tak poprostu czuję....Chcę iść do pracy z jakąś chęcią , że coś zrobię dobrego , pomogę , a nie jak idę do pracy w hipermarkecie to przez pół dnia mnie mdli jak mam tam iść;/ Idę jak przysłowiowy ze spowolnioną głową żołnierz do niemieckiej niewoli.Pamiętam jak byłam w pracy i chyba nie mogłam sobie poradzić z ciężkim kartonem to pracownik mi powiedział że się powinnam przyzwyczaić jak chcę pracować w handlówce.O nie!!! nigdy w życiu...jamais!!!!!!!
W poniedziałek miałam inwentaryzacje czyli liczenie pierdółek, szczególików , kody i jeszcze raz kody.Tym razem był nakaz że jak się ktoś pomyli to nie zapłacą i wyrzucą .Szkoda gadać ;/, stawka niska , poniżej przeciętnej to jeszcze to .Chyba z 4 godziny liczyłam jeden rządek, wszystko dwa razy a i tak się pomyliłam .Naszczęście kolega , który sprawdzał po mnie nie zdradził mnie;];]
Był obiadek nocny o 2 nad ranem , bo zapomniałam dopisać że pracowałam od 20 do 6 rano. O tyle dobrze że byłam na dziale chemicznym , może nie jes łatwy ale lepszy niż sport i zabawki , albo AGD/RTV.Tam jest masakra liczenie czajników zawieszek , talerzy , krajalnic do jaj i torebek.Po 3 zmieniłam dział na spożywczy , a póżniej sprzątanie , układanie towaru na półkach.Poznałam koleżankę co jest na pielegniarstwie. Powiedziała że w pierwsym terminie pierwszy kolos z anaty zdało około 25 na 200.OoOO !!
Po skończonej pracy do akademika ..jak ja kocham to uczucie jak jadę do akademika autobusem i wiem że będe leżeć za godzinkę w łóżeczku , a ludzie jadą do pracy ;]

poniedziałek, 15 marca 2010

Powrót zimy..

Stęskniona za wiosenką , przekonałam się że jeszcze muszę poczekać i na dodatek bardzo dłuuugo.Zamieć , śnieg , przenikliwe zimno to kolejna prognoza na najbliższe dni .Dzisiaj przy roślinkach oczy mi się cały czas zamykały .Przesilenie czy co????W ogóle nie mogłam się skupić, przeczytałam kilkanaście stron ale to dla mnie zdecydowanie za mało .Nie wiem co się ze mną dzieje .Chyba mnie dopada chroniczny leń , który próbuje mnie odgonić od nauki .Dzisiaj kolejny arkusz więc nadal posuwam się do przodu .Czasami mnie to już nurzy cały czas się uczę biol , a codzienie poznaje nowe rzeczy i zawsze coś nie umiem .Przede mną tyle testów i powtórek ..chemii jeszcze nie zaczełam i nie wiem kiedy zacznę .I ta samotność w akademiku ...Ostatnio śniło mi się że pisałam dwa arkusze na maturze i nie mogłam zdąrzyć z dokończeniem ,Na dodatek pisałam niebieskim długopisem , a mój kolega ołówkiem .

piątek, 12 marca 2010

Chyba powinnam zmienic motto mojego bloga Kandydatka na medycyne która pracuje w Tesco..
Dzisiaj dzien minal pod tytułem Idzie student z tescowej niewoli.Masakra do potęgi n. Znowu mięcho i kolejki .Tym razem drób czyli duperele pod tytułem udka ,wątróbka....Kolejki i tykające tipsem paniusie i mówiące No może być.Wielka łaska.Jedna Pani przez wielkie P zaczęła sie krzyczeć że pomyliła jedną rzecz z drugą.Na szczęście się pracownik odezwał że może Pani stanie i troche popracuje ;pEch szkoda gadać .Tak naprawdę to trzeba się przekonać co znaczy praca w hypermarketach.To prawie jak jakieś obozy.Pod koniec to musiałam pracować na dwa toiska .Z jednego galopem do drugiego.Myśłałam że się popłacze, nie miałam sił na nic...

środa, 10 marca 2010

Karkówka czy schab

Dzisiaj byłam w pracy w Tesco na paczkach.Na paczkach miało być na początku... okazało się że będe pracować na nabiale !!! Mój znienawidzony dział ..zimno wszędzie głucho wszędzie i pełnooo roboty.Na dodatek słowa kierownika że jak będe spowolniona to mnie wyrzuci nie pocieszały a wręcz podłamały .Wiem wiem w czasach Pracownicy wyrabiali 300% normy ale dziś w czasch demokracji.No ale wiadomo przyjdzie takie z zewnętrznej firmy i można nim pomiatać....Najgorsze jak się okazało że mam pracować na dziale mięsnymn przy obsłudze klienta.Masakra !!! Jak pani sprzedawczyni mi pokazała że tam jest schab tam jakieś wołowe tam flaki tam coś tam to mina mi zrzędła. I te 7 godzin które na mnie ciążyły przerażały jak cholera.Wkurzające że przychodzili marudni , a to im sie nie podobało , za chude za tłuste a pami się nie zna, ,....wrrr Jeden się zdecydował na schab , ale się nie spodobał , a to wybrał karkówkę też mu się nie spodobała....Kolejne wrrrrrrrrr!!!Praca w hypermarketach coraz bardziej mnie dobija !!Naszczęście wytzymałam ale jak myśle o powtórce bierze mnie na wymioty. Teraz wstaje o świcie i poświęcam swój czas swojej muzie biologicznej ;p;p;p;

sobota, 6 marca 2010

Hosstessowo

Wczoraj i dzisiaj na promocji tym razem na Tabletkach do zmywaerek;p.Nawet nawet ale tak mnie nogi odwalają że wymiatam...W piątek miałam do czynienia z nieprzyjemną babą w recepcji .Niemiła jak ogórek zgniły i jeszcze mnie wkurzała, a to że nie mogę wziąć komórki a to że książeczke sanepidu musi zabrać a to przeczytać regulamin.I wszystko jakby robiła wielką łaskę do potęgi n-tej.A skrzywiona i zła na całą kulę ziemską....I na dodatek zapodziali sample .4 Godziny trwały jak wieczność.Na jedną nogę kulałam , bo miałam wysokie obsasy.Musiałam ubrać się schludnie .Na początku to miała być biała bluzka,czarne spodnie.No szkoda , co egzamin mam czy co..No może ze środków chemicznych;d;d;d.Póżniej wrociłam i siedziałam nad biologię

Dzisiaj no to miałam konkurencje z firmy X.I ta moja praca to tak blado ,bo jak mówiłam całą regułkę o tabletkach do zmywarek, jak Pani przychodziła i mówiła że moje są złe.I do swoich zachęcała.Już po godzinie byłam zmęczona...ech szkoda gadać .A wieczór pośród zwierząt z biool;];];];]

czwartek, 4 marca 2010

......arkuszowo

Dzisiaj zrobiłam arkusze z 2001 i 2002 .Wynik lepszy niż rok temu ale dla mnie nie pocieszający , wręcz krytyczny ;/;/Te klucze szanownej Komisji są ....Krótko mówiąc wiem o co biega , ale lirycznie nie umiem To ułożyć w nieskazitelną całość .I o taki debilizm przegrywam maturę.Z roku na rok.Lepiej jak by było egzamin wstępny na AM .Chociaż by się przeczytało wszystkie książki na rynku to może bym się załapała z ostatnej listy..Byłoby pytanie Jaki skład ma kupa komara i gitara .Podkreślam A B CD ..A nie dlaczego kupa komara jest taka i taka ,napisz hipoteze i wniosek przedstawiający teze i argument.I myśleć czy Pan który mi sprawdza mi zaliczy??????Czy Pan/Pani mają dobry humor mieli udany późnym wieczórem.Czy są biologami .Słyszałam że niektórzy to w-f uczą !!;/:ooo I to czekanie , obgryzanie paznokci, oglądanie serialu i myślenie o maturze .Siedzenie 24 na dobę na forum i dobijanie się jakie się pernamentną głupotę napisało .A w dniu wyników dostawanie konwulsji , wstrząsu hipoglikogemicznego,zawału .A tak na wstępnych czekasz jeden dwa dni i już po strachu.A ile zdrowia ...
Dzisiaj odwiedziłam siłownie,w wyniku tego co zobaczyłam w lustrze wyglądam jak klucha, a powinnam wyglądać jak śnieżynka ,motylek .Teraz robię testy a potem bęzkręgowce..

wtorek, 2 marca 2010

prawda smutna acz prawdziwa

Pośród testów maturalnych i książek Omegi i Operonu zaczęłam rozmyślać o swoim życiu .O jednej z najważniejszych rzeczy..O przyjażni.Tak naprawdę jestem samotna .Sama w podstawówce,sama w gimnazjum ,liceum , studia.W podstawówce przezwisko , które znało pół szkoły.Płacze na korytarzach,szturchnięcia.Gimnazjum pierwsze zranienie w przyjażni, pierwszy zawód..W lo niepotrzebna.Może się lepiej czułam, miałam niesamowite grono.Ale patrząc w dal byłam sama .Każdy miał grupkę i każdy uważał że się narzucam .Te wieczory kiedy były osiemnastki a ja siedziałam w domu..Nie wiem może jestem dziwaczna , głupia, Ale przecież każdy potrzebuje jakieś troski..... Studia zweryfikowały mój pogląd na rzeczywistość .Trzeba być chamskim , niekulturalnym, chłodnym.Tam kiedy potrzebowali wsparcia..taak jacy mili kochani pocałować w rączkę,w nóżke .A jak potrzebowałam .. to leciało co ty tu ku** robisz .I te wieczory kiedy siedziałam sama w akademiku ,a dwa piętra niżej imprezka.Nie zawsze się czułam szczęśliwa , czasem popłyneła łza.Tak bardzo bym chciała aby ktoś przyjechał , wyciągnął do kina albo posiedział, uśmiechnął , zjadł czekolade.A że wszyscy zabiegani , nie majączasu , nie myślą , wiec wyjdzie wielkie G .Live is brutal.babe A co będzie na medycynie ... życie pokaże..mam nadzieję bardziej tęczowo stronę;)

poniedziałek, 1 marca 2010

płaczące dziecko i matura

dziś wszystko wyszło z dupy.;..Najpierw wysłałam smsa na jakiś kod aktywacyjny.I miało być tak cudownie i pięęęknie..niestety zamiast obiecanej złotówki zerzarło mi 19 złotych .Uchgggghhhh..!!!!!
Potem to komórka zaczeła szaleć i mi naraz się włączała i wyłaczała.SIC.A na dodatek do pokoju obok wprowadziła się matka z płaczącym dzieckiem co 5 s . Głowę mam obolałą.Ja rozumiem dziecko płacze..choć to krzyk bardziej przypomina ale to nie jest mieszkanie, tyllko instytucja ludzi uczących się i pracujących .Mam nadzieje że sie przyzwyczaje ..choć jak znam życie...
Dzisiaj zrobiłam sobie testy z układów krwionośnego i nerwowego a teraz zapieprzam z genetyką.Choć niektóre mnie zwalają z nóg;/ Jak mój znajomy powiedział że zrobił 300 zadań , to mnie kakao zatkało ooOO.Chyba muszę zmienić taktykę maturalną .No co ja mam być w tyle..

niedziela, 28 lutego 2010

kobiety górą

Mamy złoto!!!!!!! Justyna Kowalczyk zdobyła po 38 latach upragniony medal .Po 38 latach usłyszymy Mazurek Dąbrowskiego na zimowej olimpiadzie. ostatnio to dokonał Fortuna.I nasze panie panzenistki brąz.No ba kobiety górą.Hahaha To one zdobyły 4 medale a mężczyźni dwa , które zdobył Adam Małysz ;d .Na dodatek nie obejrzałam transmisji a były takiee emocje. Bjoergen Kowalczyk w ramie. Jedna goni drugą ..Na decydujących metrach na stadionie rozgorzała fascynująca walka pomiędzy tymi wybitnymi biegaczkami. Ostatnie metry zawodniczki biegły ramię w ramię tocząc nieprawdopodobną walkę. Jednak to Polka okazała się lepsza wygrywając z Norweżką i zdobywając dla Polski pierwszy złoty medal ZIO od 38 lat.I to Justyna przed 1km zaczęła wyprzedzać,Niesamowite 30 kilosów w 1:30.33,7. to dopiero wyczerpujące.Jak ja przebiegne na bieżni 10 km to zipię przez 5 minut ;D;D;D. Jeszcze ta afera z bjoergen i jej astmą.To że bierze leki , które pomagają rozszerzyć pęcherzyki płuc..ale nie jestem pewna. No ale nic najważniejsze że mogłam sobie odsłuchać polskiego hymnu w tej podniosłej chwili.I love that ;p

sobota, 27 lutego 2010

bioologicznie

No nareście usiadłam nad tą nieszczęsną biologią, ale z dzisiejszego dnia nie jestem happy . Zrobiłam za mało zdecydowanie za mało.;/;/ Ja nie wiem czemu tak szybko czas leci jak z drugą prędkością kosmiczną a panienka zamiast siedzieć jak talmud nad książkami to gapi się w internet. siic;/
Moim sukcesem że powtórzyłam histo a teraz zajmuje się zadaniami maturalnymi przy czym powtarzam materiał już wtedy z całości .Chyba się pouczę do 2 w nocy jakoś o tej porze lepiej mi mózgowie pracuje.
A dzisiaj rozmawiałam z moją koleżanką ze studiów.Gadaliśmy , gadaliśmy a ona w pewnym momencie sie mnie pyta czy poprawiam maturę.A Ja ooooooooooo!!!!!!!!!!!! w myślach.To miała być tajemnica niemieckiego szyfru.Nikomu nie mówiłam , nikt nie pytał , a ona ni z gruchy z pietruchy sie mnie pyta .;// W tamtym roku pół roku wiedziało że pisze maturę .Jedna setna kibicowała a reszta to mówiła że mnie pogieło , pogrzało, popier****, więc chciałam uniknąć serdecznych dłoni.ech
Dzisiaj zaczełam dietkowo. No bo co z tego że nie jestem gruba jak wszystkie zwały widać .....Może zaczne ćwiczyć, choć wiem że może się to spalić na panewce jak znam życie.Od dzisiaj mandarynkowo jogurowo

a tak se

No to sobie dzisiaj podróżowałam że hej ..6 godzin w autobusie , w czym dwie godziny słuchając chrapania osoby X to ponad moje siły.Zjednej strony się cieszę bo wreście będe kompetować z biologią bo w domu to ni huhu .Telewizja mnie owładneła... byłam panem i władcą. Jak ja to kocham...mmmm..Siedzieć w pluszowym fotelu z kotem na kolanach , przełączać kanały w telewizorku i myśleć o niebieskich migdałkach.Choć dwa dni temu.. wpadałam w panikę że ja ni nie robię.Nie liczę genetyki bo usnełam nad książką.Ale wszystko co dobre wszystko się kończy i musiałam wrócić do miasta Xyz i do akademika.Podróż miejskim autobusem mnie dobiła, jechałam ponad godzinę .Matkooooo...Potem wyczerpana z milionem toreb ( dobrze że nic nie miałam na głowie przyczołgałam się do segmentu..a tu co patosyf...tu powinien być zwołany komitet powitalny na moją cześć a nie ;/;/.Potem wypakowałam się i pojechałam odebrać pieniądze z hostessowania. Niestety wielkie G wyszło ponieważ zapomniałam stroju reprezentacyjnego .sic sic sic sic ;x;x;x Kolejne spotkanie z superwizorem jutro ale mi się nie chce ;//Zanim doczołgałam się byłam padnięta a moja rozczochrana mi nawalała że się musiałam położyć .Wieczorem gadałam na gg z moją koleżanką R na temat hiisttologii .HAHHAH jednak coś umiemy ale ja jutro sobie utrwale ..Kocham te rozmowy biooologiczne ..;D

wtorek, 23 lutego 2010

filmowo i słonecznie

Teraz będzie o filmie.....Ostatnio jako przerywnik od nauki genomów, translacji telomerów i innych pierdółek biologicznych obejrzałam film Człowiek w żelaznej masce z Leonardo Di Caprio.I poraz kolejny się popłakałam , ten film nie zależnie czy będzie w dzień czy w nocy zawsze na końcówce wyje w poduche.Ta akcja , ta muzyka i gra aktorska mnie ujmują .Ale nie tylko to , także to jaka jest przyjażń.Za to że przyjaciel oddaje życie za swego drucha , za to że broni najważniejszych wartości w życiu jak miłość, ojczyzna .Może DuDumas sobie wymyślił bohaterów ,ale już takich wartości rzadko się preferuje. No może przesadzam bo są takie osoby, które są autorytami. A dzisiaj no to co...Przyjaciel może zabić przyjaciela ,Matka dziecko .Ale nawet takie proste rzeczy jak brak pomocy. wsparcia.Dobra nie będe zrzędzić ..czasem świat też jesty piękny .Tak jak dziś tak pięknie słońce świeciło , żałowałam że nie miałam okularów przeciwsłonecznych

sobota, 20 lutego 2010

O Małyszu

Mamy kolejne srebro w Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver zdobyte przez polskiego skoczka Adama Małysza.!!!!!!!.czwarte z rzędu.Dziś mogłam kolejny raz mu kibicować i obejrzeć skoki wiedząc że jest w wysokiej formie.Przypomnieć sobie tych skoczków ,zasady .Ostatni raz ogladałam chyba w 2004 roku kiedy zdobywał Mistrzostwo Świata w Predazzo.Wieki temu..Taa do dzisiaj pamiętam jak mały prypeć siadałam przed telewizorem w niedzielne popołudnia i oglądałam skoki. Potrafiłam wymienić wtedy nazwiska wszystkich skoczków i z wypiekami na twarzy oczekiwać na skok Małysza.Potem patrzeć jak zdobywa którąś tam Kryształową Kulę.Chyba to pamiętam z dzieciństwa niedzielne sobotnie popołudnia i transmisja skoków .Jak nie obejrzałam to prawdziwy dramat i płacz.;) A póżniej jak zaczął przegrywać to juz przestałam oglądać uznałam że jest stary i że jego forma nie wróci .Może nawet zapomniałam , w codziennym biegu zajęta swoimi sprawami straciłam nadzieje na jego sukcesy .Teraz mi poprostu wstyd ,że tak myślałam , tak małostkowo i pusto .Nigy nie wolno tracić nadziei , zawsze trzeba wierzyć w drugiego człowieka.Tyle lat a dzisiaj Simonn powiedział że się obawia Malysza .Dekada a on tak skacze.Może dziś nie wygrał, może Szwajcar był lepszy, ale dla mnie Nasz skoczek będzie najlepszy .Pokazał na co go stać i tak jak w piosence Feela nie jeden raz .Pokazał tym wszystkim dupom że jeszcze potrafi grać pierwsze skrzypce .Mam nadzieję że ja też pokaże na co mnie stać , zwłaszcza w maju .A konkurencja będzie oj ciężka, ciężka.....

piątek, 19 lutego 2010

wspomnienia

Obejrzałam swoją płytę studniówkową sprzed trzech lat. Trzy lata temu byłam jeszcze w LO ,pisałam maturę, trzy lata temu miałam studniówkę.Jak to oglądałam pojawił mi się uśmiech.... ech te wpomnienia i lekcja matematyki;D;D;D;D;D. Przypomniałam sobie twarze kolegów i koleżanek , układy ławek klasa biologii. To wszystko się tak zatarło ,wszyscy gdzieś w biegu i nie ma się czasu na najmilsze lata swojego życia.A studdniówke ogólnie wspominam żle .. była beznadziejna, nie bawiłam się na niej dobrze. Było nie iść , przecież nie powinno się iść na imprezę z przymusu, ale cała klasa chuchała na mnie za to że nie chcę .Taaa tak mi się chciało że hoho jak nie było partnera na widoku.....Partner się znalazł ale....
Co do klasy były tam indywidualiści , prawdziwe koleżanki, zabawni koledzy , ale nie znalazłam takiej przyjaciółki od serca.Chyba tak naprawdę jej szukałam i nadal szukam .Takiej która do mnie przyjedzie kiedy będzie mi źle, zadzwoni do mnie , napisze jak się czuje , złoży mi życzenia i mnie przytuli .Każdy swoje grupki znalazł na początku pierwszej klasy, ja jakoś próbowałam do paru przynależeć ale jakoś mnie chyba nikt nie chciał widzieć...

środa, 17 lutego 2010

70 dni

Do matury zostało około 70 dni .Dokładnie 76 dni ale do matury z polskiego , której oczywiście nie piszę;) i dobrze bo w LO przeczytałam jedną lekturę Lalkę i to z wielkim musem...70 Dni do zakończenia mam nadzieję że pozytywnego. A jeszcze nie dawno było 100..sic ale ten czas leci. W tym roku musi się udać musi musi musi.....

wtorek, 16 lutego 2010

ech..

Zamiast się uczyc biologii oglądam tv i robię inne niepotrzebne rzeczy .Za dwa miesiące matura .. ostateczne starcie z biologią i chemią . Już zaczynam wpadać w panikę ..a co będzie jak mi się nie uda .Na razie odpoczywam aby za tydzień powtarzać genetykę i robić testy testy testy .

poniedziałek, 15 lutego 2010

o pracy lekarza

Oglądałam wczoraj dokument o pracy na intensywnej terapii oparty na faktach autentycznych.To nie żaden Doktor House ani Na dobre i na złe ale prawdziwa walka o życie , dobro pacjenta.Takim bym chciała być lekarzem , tak jak oni walczyć o każdą minutę życia ...czy takim będę nie wiem na razie kuję do matury .
W filmie był pokazany przypadek jak po strzelaninie do szpitala trafil mężczyzna z raną postrzałową na policzku . Kiedy lekarz zszywał mu ranę , wbiegła do pokoju kobieta z pistoletem w ręce i próbowała strzelić do niego.Ale chirurg ze spokojem wykonywał swoją pracę nadal ....jego ręka nawet nie drgnęła..cos niesamowitego ...podziw to za mało .Ten lekarz nawet nie myślał że może zginać.. myslal tylko jak uratować swojego pacjenta .
Albo historia małego pacjenta , którego matka specjalnie niszczyła zdrowie aby osądzić o to lekarzy .. bardzo mnie wzruszyła .Jak matka która urodziła swoje dziecko , nosiła pod sercem , może mu szkodzić .Po prostu żal i smutek mnie ogarnia

sobota, 13 lutego 2010

praca na promocji

Dzisiaj byłam na hostessowaniu . Praca na promocji może sie wydawać na pierwszy rzut oka proste ale tak nie jest . Trzeba przekonać klienta tak aby kupił dany produkt i go przekonać że jest najlepszy . I to stanie na nogach po kilka godzin ....Jest aspekt pozytywny tej pracy można spotkać ciekawych ludzi .Tak jak na przykład dzisiaj pewien pan mi opowiedział że nie powinien zjesć czekoladki bo wczoraj zjadł 12 pączków i paczkę faworków mimo że ma cukrzycę. Ryzykuje taka osoba bardzo dużo ..swoje zdrowie
Na dodatek w takim hypermarkecie można się najesć do syta....
Hostessy kuszą czekoladkami ,herbatkami ,zupkami i jogurcikami co może się skonczyć dolegliwosciami żołądka .
Oczywiscie nie może być tak łatwo bo na promocjach jest zazwyczaj kontrola przez supervizorów , którzy potrafią dopieprzyć się o każdą rzecz .Dzisiaj mój się dowalił o to że logo firmy jest krzywe , za mało się usmiechamy i że czekolada jest zle pokrojona i że w ogóle jest ble. Ale pomimo wszystko było sympatycznie , na dodatek miałam miła koleżankę więc moglismy sobie powygłupiać xD..Następna powtórka z rozrywki za dwa tygodnie lol będzie fajnie xDxDxDxx

piątek, 12 lutego 2010

....

Tak to jest jak wychodzi się na miasto w rozlatujących w naszą kochaną polską zimę trzewikach ..Efekt jest taki że skarpetki mam przemoczone a palców u nóg nie czuję .Naszczęscie byłam u szewca mogłam spokojnie ubrać w swoje kozaczki . W tym roku zima zaskoczyła polskich kierowców ale mi też dała nieźle popalić .Najpierw mróz stulecia , gdzie stanie na przystanku 5 minut trwało dla mnie wiecznosc a potem snieżyca ....

Teraz mogę spokojnie zasiasć przy książkach z biologii nad układem wydalniczym człowieka..jak ja to uwielbiam

Na początek

Początki są zawsze trudne .... zawsze miałam problem z pisaniem wstępu
to może parę słów o mnie.......
Jestem kandydatką na kierunek lekarski , która obecnie jest na urlopie dziekańskim i poprawia biologię i chemię ;)
Wcześniej studiowałam na kierunku technicznym i nawet nieźle mi się tam powodziło ale myśl o medycynie była nie odparta .To było moje marzenie już od dawien dawna ale teraz jeszcze bardziej chcę iść w stronę tego co chcę przyszłości robić .Zobaczymy czy w tym roku wykonam ten plan...