sobota, 27 lutego 2010

a tak se

No to sobie dzisiaj podróżowałam że hej ..6 godzin w autobusie , w czym dwie godziny słuchając chrapania osoby X to ponad moje siły.Zjednej strony się cieszę bo wreście będe kompetować z biologią bo w domu to ni huhu .Telewizja mnie owładneła... byłam panem i władcą. Jak ja to kocham...mmmm..Siedzieć w pluszowym fotelu z kotem na kolanach , przełączać kanały w telewizorku i myśleć o niebieskich migdałkach.Choć dwa dni temu.. wpadałam w panikę że ja ni nie robię.Nie liczę genetyki bo usnełam nad książką.Ale wszystko co dobre wszystko się kończy i musiałam wrócić do miasta Xyz i do akademika.Podróż miejskim autobusem mnie dobiła, jechałam ponad godzinę .Matkooooo...Potem wyczerpana z milionem toreb ( dobrze że nic nie miałam na głowie przyczołgałam się do segmentu..a tu co patosyf...tu powinien być zwołany komitet powitalny na moją cześć a nie ;/;/.Potem wypakowałam się i pojechałam odebrać pieniądze z hostessowania. Niestety wielkie G wyszło ponieważ zapomniałam stroju reprezentacyjnego .sic sic sic sic ;x;x;x Kolejne spotkanie z superwizorem jutro ale mi się nie chce ;//Zanim doczołgałam się byłam padnięta a moja rozczochrana mi nawalała że się musiałam położyć .Wieczorem gadałam na gg z moją koleżanką R na temat hiisttologii .HAHHAH jednak coś umiemy ale ja jutro sobie utrwale ..Kocham te rozmowy biooologiczne ..;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz