niedziela, 28 lutego 2010

kobiety górą

Mamy złoto!!!!!!! Justyna Kowalczyk zdobyła po 38 latach upragniony medal .Po 38 latach usłyszymy Mazurek Dąbrowskiego na zimowej olimpiadzie. ostatnio to dokonał Fortuna.I nasze panie panzenistki brąz.No ba kobiety górą.Hahaha To one zdobyły 4 medale a mężczyźni dwa , które zdobył Adam Małysz ;d .Na dodatek nie obejrzałam transmisji a były takiee emocje. Bjoergen Kowalczyk w ramie. Jedna goni drugą ..Na decydujących metrach na stadionie rozgorzała fascynująca walka pomiędzy tymi wybitnymi biegaczkami. Ostatnie metry zawodniczki biegły ramię w ramię tocząc nieprawdopodobną walkę. Jednak to Polka okazała się lepsza wygrywając z Norweżką i zdobywając dla Polski pierwszy złoty medal ZIO od 38 lat.I to Justyna przed 1km zaczęła wyprzedzać,Niesamowite 30 kilosów w 1:30.33,7. to dopiero wyczerpujące.Jak ja przebiegne na bieżni 10 km to zipię przez 5 minut ;D;D;D. Jeszcze ta afera z bjoergen i jej astmą.To że bierze leki , które pomagają rozszerzyć pęcherzyki płuc..ale nie jestem pewna. No ale nic najważniejsze że mogłam sobie odsłuchać polskiego hymnu w tej podniosłej chwili.I love that ;p

sobota, 27 lutego 2010

bioologicznie

No nareście usiadłam nad tą nieszczęsną biologią, ale z dzisiejszego dnia nie jestem happy . Zrobiłam za mało zdecydowanie za mało.;/;/ Ja nie wiem czemu tak szybko czas leci jak z drugą prędkością kosmiczną a panienka zamiast siedzieć jak talmud nad książkami to gapi się w internet. siic;/
Moim sukcesem że powtórzyłam histo a teraz zajmuje się zadaniami maturalnymi przy czym powtarzam materiał już wtedy z całości .Chyba się pouczę do 2 w nocy jakoś o tej porze lepiej mi mózgowie pracuje.
A dzisiaj rozmawiałam z moją koleżanką ze studiów.Gadaliśmy , gadaliśmy a ona w pewnym momencie sie mnie pyta czy poprawiam maturę.A Ja ooooooooooo!!!!!!!!!!!! w myślach.To miała być tajemnica niemieckiego szyfru.Nikomu nie mówiłam , nikt nie pytał , a ona ni z gruchy z pietruchy sie mnie pyta .;// W tamtym roku pół roku wiedziało że pisze maturę .Jedna setna kibicowała a reszta to mówiła że mnie pogieło , pogrzało, popier****, więc chciałam uniknąć serdecznych dłoni.ech
Dzisiaj zaczełam dietkowo. No bo co z tego że nie jestem gruba jak wszystkie zwały widać .....Może zaczne ćwiczyć, choć wiem że może się to spalić na panewce jak znam życie.Od dzisiaj mandarynkowo jogurowo

a tak se

No to sobie dzisiaj podróżowałam że hej ..6 godzin w autobusie , w czym dwie godziny słuchając chrapania osoby X to ponad moje siły.Zjednej strony się cieszę bo wreście będe kompetować z biologią bo w domu to ni huhu .Telewizja mnie owładneła... byłam panem i władcą. Jak ja to kocham...mmmm..Siedzieć w pluszowym fotelu z kotem na kolanach , przełączać kanały w telewizorku i myśleć o niebieskich migdałkach.Choć dwa dni temu.. wpadałam w panikę że ja ni nie robię.Nie liczę genetyki bo usnełam nad książką.Ale wszystko co dobre wszystko się kończy i musiałam wrócić do miasta Xyz i do akademika.Podróż miejskim autobusem mnie dobiła, jechałam ponad godzinę .Matkooooo...Potem wyczerpana z milionem toreb ( dobrze że nic nie miałam na głowie przyczołgałam się do segmentu..a tu co patosyf...tu powinien być zwołany komitet powitalny na moją cześć a nie ;/;/.Potem wypakowałam się i pojechałam odebrać pieniądze z hostessowania. Niestety wielkie G wyszło ponieważ zapomniałam stroju reprezentacyjnego .sic sic sic sic ;x;x;x Kolejne spotkanie z superwizorem jutro ale mi się nie chce ;//Zanim doczołgałam się byłam padnięta a moja rozczochrana mi nawalała że się musiałam położyć .Wieczorem gadałam na gg z moją koleżanką R na temat hiisttologii .HAHHAH jednak coś umiemy ale ja jutro sobie utrwale ..Kocham te rozmowy biooologiczne ..;D

wtorek, 23 lutego 2010

filmowo i słonecznie

Teraz będzie o filmie.....Ostatnio jako przerywnik od nauki genomów, translacji telomerów i innych pierdółek biologicznych obejrzałam film Człowiek w żelaznej masce z Leonardo Di Caprio.I poraz kolejny się popłakałam , ten film nie zależnie czy będzie w dzień czy w nocy zawsze na końcówce wyje w poduche.Ta akcja , ta muzyka i gra aktorska mnie ujmują .Ale nie tylko to , także to jaka jest przyjażń.Za to że przyjaciel oddaje życie za swego drucha , za to że broni najważniejszych wartości w życiu jak miłość, ojczyzna .Może DuDumas sobie wymyślił bohaterów ,ale już takich wartości rzadko się preferuje. No może przesadzam bo są takie osoby, które są autorytami. A dzisiaj no to co...Przyjaciel może zabić przyjaciela ,Matka dziecko .Ale nawet takie proste rzeczy jak brak pomocy. wsparcia.Dobra nie będe zrzędzić ..czasem świat też jesty piękny .Tak jak dziś tak pięknie słońce świeciło , żałowałam że nie miałam okularów przeciwsłonecznych

sobota, 20 lutego 2010

O Małyszu

Mamy kolejne srebro w Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver zdobyte przez polskiego skoczka Adama Małysza.!!!!!!!.czwarte z rzędu.Dziś mogłam kolejny raz mu kibicować i obejrzeć skoki wiedząc że jest w wysokiej formie.Przypomnieć sobie tych skoczków ,zasady .Ostatni raz ogladałam chyba w 2004 roku kiedy zdobywał Mistrzostwo Świata w Predazzo.Wieki temu..Taa do dzisiaj pamiętam jak mały prypeć siadałam przed telewizorem w niedzielne popołudnia i oglądałam skoki. Potrafiłam wymienić wtedy nazwiska wszystkich skoczków i z wypiekami na twarzy oczekiwać na skok Małysza.Potem patrzeć jak zdobywa którąś tam Kryształową Kulę.Chyba to pamiętam z dzieciństwa niedzielne sobotnie popołudnia i transmisja skoków .Jak nie obejrzałam to prawdziwy dramat i płacz.;) A póżniej jak zaczął przegrywać to juz przestałam oglądać uznałam że jest stary i że jego forma nie wróci .Może nawet zapomniałam , w codziennym biegu zajęta swoimi sprawami straciłam nadzieje na jego sukcesy .Teraz mi poprostu wstyd ,że tak myślałam , tak małostkowo i pusto .Nigy nie wolno tracić nadziei , zawsze trzeba wierzyć w drugiego człowieka.Tyle lat a dzisiaj Simonn powiedział że się obawia Malysza .Dekada a on tak skacze.Może dziś nie wygrał, może Szwajcar był lepszy, ale dla mnie Nasz skoczek będzie najlepszy .Pokazał na co go stać i tak jak w piosence Feela nie jeden raz .Pokazał tym wszystkim dupom że jeszcze potrafi grać pierwsze skrzypce .Mam nadzieję że ja też pokaże na co mnie stać , zwłaszcza w maju .A konkurencja będzie oj ciężka, ciężka.....

piątek, 19 lutego 2010

wspomnienia

Obejrzałam swoją płytę studniówkową sprzed trzech lat. Trzy lata temu byłam jeszcze w LO ,pisałam maturę, trzy lata temu miałam studniówkę.Jak to oglądałam pojawił mi się uśmiech.... ech te wpomnienia i lekcja matematyki;D;D;D;D;D. Przypomniałam sobie twarze kolegów i koleżanek , układy ławek klasa biologii. To wszystko się tak zatarło ,wszyscy gdzieś w biegu i nie ma się czasu na najmilsze lata swojego życia.A studdniówke ogólnie wspominam żle .. była beznadziejna, nie bawiłam się na niej dobrze. Było nie iść , przecież nie powinno się iść na imprezę z przymusu, ale cała klasa chuchała na mnie za to że nie chcę .Taaa tak mi się chciało że hoho jak nie było partnera na widoku.....Partner się znalazł ale....
Co do klasy były tam indywidualiści , prawdziwe koleżanki, zabawni koledzy , ale nie znalazłam takiej przyjaciółki od serca.Chyba tak naprawdę jej szukałam i nadal szukam .Takiej która do mnie przyjedzie kiedy będzie mi źle, zadzwoni do mnie , napisze jak się czuje , złoży mi życzenia i mnie przytuli .Każdy swoje grupki znalazł na początku pierwszej klasy, ja jakoś próbowałam do paru przynależeć ale jakoś mnie chyba nikt nie chciał widzieć...

środa, 17 lutego 2010

70 dni

Do matury zostało około 70 dni .Dokładnie 76 dni ale do matury z polskiego , której oczywiście nie piszę;) i dobrze bo w LO przeczytałam jedną lekturę Lalkę i to z wielkim musem...70 Dni do zakończenia mam nadzieję że pozytywnego. A jeszcze nie dawno było 100..sic ale ten czas leci. W tym roku musi się udać musi musi musi.....

wtorek, 16 lutego 2010

ech..

Zamiast się uczyc biologii oglądam tv i robię inne niepotrzebne rzeczy .Za dwa miesiące matura .. ostateczne starcie z biologią i chemią . Już zaczynam wpadać w panikę ..a co będzie jak mi się nie uda .Na razie odpoczywam aby za tydzień powtarzać genetykę i robić testy testy testy .

poniedziałek, 15 lutego 2010

o pracy lekarza

Oglądałam wczoraj dokument o pracy na intensywnej terapii oparty na faktach autentycznych.To nie żaden Doktor House ani Na dobre i na złe ale prawdziwa walka o życie , dobro pacjenta.Takim bym chciała być lekarzem , tak jak oni walczyć o każdą minutę życia ...czy takim będę nie wiem na razie kuję do matury .
W filmie był pokazany przypadek jak po strzelaninie do szpitala trafil mężczyzna z raną postrzałową na policzku . Kiedy lekarz zszywał mu ranę , wbiegła do pokoju kobieta z pistoletem w ręce i próbowała strzelić do niego.Ale chirurg ze spokojem wykonywał swoją pracę nadal ....jego ręka nawet nie drgnęła..cos niesamowitego ...podziw to za mało .Ten lekarz nawet nie myślał że może zginać.. myslal tylko jak uratować swojego pacjenta .
Albo historia małego pacjenta , którego matka specjalnie niszczyła zdrowie aby osądzić o to lekarzy .. bardzo mnie wzruszyła .Jak matka która urodziła swoje dziecko , nosiła pod sercem , może mu szkodzić .Po prostu żal i smutek mnie ogarnia

sobota, 13 lutego 2010

praca na promocji

Dzisiaj byłam na hostessowaniu . Praca na promocji może sie wydawać na pierwszy rzut oka proste ale tak nie jest . Trzeba przekonać klienta tak aby kupił dany produkt i go przekonać że jest najlepszy . I to stanie na nogach po kilka godzin ....Jest aspekt pozytywny tej pracy można spotkać ciekawych ludzi .Tak jak na przykład dzisiaj pewien pan mi opowiedział że nie powinien zjesć czekoladki bo wczoraj zjadł 12 pączków i paczkę faworków mimo że ma cukrzycę. Ryzykuje taka osoba bardzo dużo ..swoje zdrowie
Na dodatek w takim hypermarkecie można się najesć do syta....
Hostessy kuszą czekoladkami ,herbatkami ,zupkami i jogurcikami co może się skonczyć dolegliwosciami żołądka .
Oczywiscie nie może być tak łatwo bo na promocjach jest zazwyczaj kontrola przez supervizorów , którzy potrafią dopieprzyć się o każdą rzecz .Dzisiaj mój się dowalił o to że logo firmy jest krzywe , za mało się usmiechamy i że czekolada jest zle pokrojona i że w ogóle jest ble. Ale pomimo wszystko było sympatycznie , na dodatek miałam miła koleżankę więc moglismy sobie powygłupiać xD..Następna powtórka z rozrywki za dwa tygodnie lol będzie fajnie xDxDxDxx

piątek, 12 lutego 2010

....

Tak to jest jak wychodzi się na miasto w rozlatujących w naszą kochaną polską zimę trzewikach ..Efekt jest taki że skarpetki mam przemoczone a palców u nóg nie czuję .Naszczęscie byłam u szewca mogłam spokojnie ubrać w swoje kozaczki . W tym roku zima zaskoczyła polskich kierowców ale mi też dała nieźle popalić .Najpierw mróz stulecia , gdzie stanie na przystanku 5 minut trwało dla mnie wiecznosc a potem snieżyca ....

Teraz mogę spokojnie zasiasć przy książkach z biologii nad układem wydalniczym człowieka..jak ja to uwielbiam

Na początek

Początki są zawsze trudne .... zawsze miałam problem z pisaniem wstępu
to może parę słów o mnie.......
Jestem kandydatką na kierunek lekarski , która obecnie jest na urlopie dziekańskim i poprawia biologię i chemię ;)
Wcześniej studiowałam na kierunku technicznym i nawet nieźle mi się tam powodziło ale myśl o medycynie była nie odparta .To było moje marzenie już od dawien dawna ale teraz jeszcze bardziej chcę iść w stronę tego co chcę przyszłości robić .Zobaczymy czy w tym roku wykonam ten plan...