sobota, 20 lutego 2010

O Małyszu

Mamy kolejne srebro w Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver zdobyte przez polskiego skoczka Adama Małysza.!!!!!!!.czwarte z rzędu.Dziś mogłam kolejny raz mu kibicować i obejrzeć skoki wiedząc że jest w wysokiej formie.Przypomnieć sobie tych skoczków ,zasady .Ostatni raz ogladałam chyba w 2004 roku kiedy zdobywał Mistrzostwo Świata w Predazzo.Wieki temu..Taa do dzisiaj pamiętam jak mały prypeć siadałam przed telewizorem w niedzielne popołudnia i oglądałam skoki. Potrafiłam wymienić wtedy nazwiska wszystkich skoczków i z wypiekami na twarzy oczekiwać na skok Małysza.Potem patrzeć jak zdobywa którąś tam Kryształową Kulę.Chyba to pamiętam z dzieciństwa niedzielne sobotnie popołudnia i transmisja skoków .Jak nie obejrzałam to prawdziwy dramat i płacz.;) A póżniej jak zaczął przegrywać to juz przestałam oglądać uznałam że jest stary i że jego forma nie wróci .Może nawet zapomniałam , w codziennym biegu zajęta swoimi sprawami straciłam nadzieje na jego sukcesy .Teraz mi poprostu wstyd ,że tak myślałam , tak małostkowo i pusto .Nigy nie wolno tracić nadziei , zawsze trzeba wierzyć w drugiego człowieka.Tyle lat a dzisiaj Simonn powiedział że się obawia Malysza .Dekada a on tak skacze.Może dziś nie wygrał, może Szwajcar był lepszy, ale dla mnie Nasz skoczek będzie najlepszy .Pokazał na co go stać i tak jak w piosence Feela nie jeden raz .Pokazał tym wszystkim dupom że jeszcze potrafi grać pierwsze skrzypce .Mam nadzieję że ja też pokaże na co mnie stać , zwłaszcza w maju .A konkurencja będzie oj ciężka, ciężka.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz