poniedziałek, 22 marca 2010

....

Niektórzy powinni nosić mundur niemiecki i w nim pracować , a przed drzwiami postawić tablice z napisem ,,nie wchodzić, grozi rozstrzeleniem.A często to dotyczy właśnie urządów uczelnianych ...Byłam dziś załatwić sobie faktury za akademik.Zbliża się rozliczenie , mogą się przydać .Poszłam do kierowniczki , a ona jak mnie nie wyzwała, że się zastanowi czy mi je da, bo ona jest wielce zajęta.Jak się jest kandydatem to och ach jacy piękni i kochani , ale jak się zostaje zwykłym studenciną to życie zamienia się w piekło .Pani kierownik jest od tego aby mi pomóc jak papier toaletowy do wiadomo czego;/.Szkoda gadać mam nadzieje że na jutro mi przygotuje , bo jak nie to będzie niezły bigos
*********************
A teraz o mojej koleżance.Moja K była moją koleżanką od czasu liceum , chyba od pierwszej klasy .Pamiętam jak razem siedzieliśmy w ławce na matmie , razem rozmawialiśmy przez telefon.Teoretycznie to ja byłam w domu telefonistką od odbierania telefonów .W końcu tylko do mnie dzwoniono;]Póżniej ona znalazła przyjaciółki , z którymi chodziła jak papóżki nierozłączki.Smutno było trochę , bo zawsze dostawałam kopa od losu.Wiadomo kolegowaliśmy się , ale przeszkadzało mi w niej że nigdy nie chciała mnie odwiedzić .Zawsze nie miała czasu , zawsze zajeta ,a bo mama a bo tata.A ja chciałam aby ktoś do mnie przyjechał, odwiedziłi zrozumiał.Bo często musiałam walczyc ze swoimi problemami sama.I to że zawsze mi zazdrościła jak ja miałam lepszą ocenę.A ja przeciwnie zawsze się cieszyłam .Jak pisaliśmy pierwszą maturę wiedzieliśmy że chcemy zdawać na lekarski .Chcieliśmy być lekarzami .Ona jeszcze miała mamę lekarza, więc znała to wszystko od podszewki .Nie dostaliśmy się , bo nam zabrakło.Postanowiliśmy zostać w domu i się uczyć .Ja się zawczasu zaczełam się uczyć a ona póżniej .W tym czasie też nie chciała przyjechać.Nie miała czasu .Znowu matura i znowu mi zabrakło kilka punktów niemalże..jej więcej.Najgorsze że nie powiedziała mi że składa też do innych miast a mieliśmy mówić sobie prawdę.Póżniej się dowiedziałam że się dostała na AM .Szok i tu nie chodzi o zazdrość ,tylko że mi nie powiedziała.Poszła na niestacjonarne , niestety mnie nie było stać .Teraz ona studiuje swój wymarzony kierunek , a ja no cóż klepie biede na swojej .Na dodatek strasznie się zmieniła .Nie rozmawia ze mną , tylko informuje jak jej poszło kolos albo że spała godzinę .W ogóle dziwię się że konaktuje ??????.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz