wtorek, 2 marca 2010

prawda smutna acz prawdziwa

Pośród testów maturalnych i książek Omegi i Operonu zaczęłam rozmyślać o swoim życiu .O jednej z najważniejszych rzeczy..O przyjażni.Tak naprawdę jestem samotna .Sama w podstawówce,sama w gimnazjum ,liceum , studia.W podstawówce przezwisko , które znało pół szkoły.Płacze na korytarzach,szturchnięcia.Gimnazjum pierwsze zranienie w przyjażni, pierwszy zawód..W lo niepotrzebna.Może się lepiej czułam, miałam niesamowite grono.Ale patrząc w dal byłam sama .Każdy miał grupkę i każdy uważał że się narzucam .Te wieczory kiedy były osiemnastki a ja siedziałam w domu..Nie wiem może jestem dziwaczna , głupia, Ale przecież każdy potrzebuje jakieś troski..... Studia zweryfikowały mój pogląd na rzeczywistość .Trzeba być chamskim , niekulturalnym, chłodnym.Tam kiedy potrzebowali wsparcia..taak jacy mili kochani pocałować w rączkę,w nóżke .A jak potrzebowałam .. to leciało co ty tu ku** robisz .I te wieczory kiedy siedziałam sama w akademiku ,a dwa piętra niżej imprezka.Nie zawsze się czułam szczęśliwa , czasem popłyneła łza.Tak bardzo bym chciała aby ktoś przyjechał , wyciągnął do kina albo posiedział, uśmiechnął , zjadł czekolade.A że wszyscy zabiegani , nie majączasu , nie myślą , wiec wyjdzie wielkie G .Live is brutal.babe A co będzie na medycynie ... życie pokaże..mam nadzieję bardziej tęczowo stronę;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz