sobota, 26 czerwca 2010

solidarność kasjerska

Wczoraj pracowałam 12 godzin , myśłałam że pierdyknę ale jakoś dałam radę ;p;p.Pod koniec pracy chciałam sobie kupić jeden produkt .Przemknełam migiem między bramkami..patrzę kasjerka zamyka kasę ale jeszcze obsługuje klentów .Pierwsza myśl może mnie obsłuży .Grzecznie się pytam ze wzrokiem kota w butach ze Shreka czy mnie obsłuży .A ona z nonszalackim uśmiechem że kasa zamknięta.Druga ku..... Sama pracuje na kasie i sama przepuszczam klientów z jednym produktem .Bo ileż to zajmuje 2 minuty .Zeskanować enter gotówka bądz karta i koniec .Nie wiem czy ja jestem samarytanka czy co??????????????????
Co do wyników czekam , czekam , czekam i marzę a może nuż się uda .W tamtym roku było to samo te same nadzieje , marzenia a było wielkie G.Nie chcę kolejnej porażki i słuchania melancholijnych piosnek w tym Piosenki Księżycowej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz